Ok, od czasu rezerwacji do początku kursu czas szybko minął. Planowałam spędzić te trzy miesiące na jakimś pierwszym zapoznaniu się z tematem. Jak poszło? Wiadomo – raczej nie bardzo, jak to zwykle bywa przy innych obowiązkach życiowych, zawsze dzieje się coś ważniejszego. Ale na kilka dni przed samym rozpoczęciem kursu trochę się reflektuję, bo przecież trochę wstyd jednak wejść na łódkę i kompletnie nie wiedzieć co, gdzie i jak.
Przychodzi mail z kursu, że pierwsze dzień zajęć jest teoretyczny, siedzimy i się uczymy.
- No spoko, fajnie, dostaję dostęp do platformy edukacyjnej z informacją, że od 9-17 siedzimy przed kompem, oglądamy wstęp live i różne webinary – wszystko na YouTube.
- No ok, dalej spoko, dobrze mieć takie wprowadzenie. Chociaż oglądanie webinarów tyle czasu samemu przed kompem to trochę czasem wyzwanie…
- Pierwsze dwie godziny jest jakaś koncentracja, zainteresowanie itd. Trzecia godzina no to już czas na drugą kawę. Druga połowa dnia – bądźmy szczerzy, to już nie działa. Po prostu naprawdę ciężko jest przesiedzieć 8h oglądając szkolenie na kompie i jeszcze próbować zapamiętać to wszystko o czym mówią. No bo, serio? Wiele lat doświadczeń w takich tematach, mówi, że to jednak niezbyt dobra forma na cały dzień.
- Przeglądam jeszcze tylko jakieś podstawowe wprowadzenie, żeby znać chociaż kilka nowych słów i nie zabić się przy pierwszym takim zetknięciu z łódką no i tyle.
A co chodzi z tymi nowymi słowami i zapamiętaniem tego? No o to, że to w sumie jak nauka nowego języka. Dla kogoś kto nie jest wcale w temacie to jakby słuchać o jakimś innym świecie – ktoś mówi trzy zdania, a ty rozumiesz może kilka słów.
PRAKTYCZNE INFORMACJE
Kilka znanych i wartych polecenia źródeł wiedzy na początek – przedstawiam te, które mam na własnej półce:
- Żeglarz Jachtowy – Super popularny podręcznik. Faktycznie jako taka zupełnie pierwsza książka w tej tematyce jest przydatny. Ma dobrą listę tematów, opisanych co prawda dość wysokopoziomowo, ale dającą świetny pogląd na to, czego po kolei warto się nauczyć, na co zwracać uwagę i w jakim zakresie szukać dalszych informacji w innych źródłach. Jeśli masz już jakieś pojęcie o żelgarstwie, to książka może się za bardzo nie przydać. Ale jeśli jesteś zupełnie początkującą osobą, to uważam, że jest bardzo dobra jako pierwsza na liście do przeczytania 🙂
- Podręcznik Radiooperatora – Także warte polecenia, ale informacje, które w niej są zdecydowanie bardziej przydadzą się jeśli planujesz już rejsy morskie.
- Węzły w praktyce żeglarskiej – Naprawdę polecam. Nauka wiązania węzłów nie jest taka prosta, a nawet jeśli w domu na kanapie wiążesz jeden po drugim bez kłopotu, to na żywo na łódce w pośpiechu i presji naprawdę wychodzi to inaczej – nie dość, że czasem nie wiesz, który zastosować to nagle ręce zapominają jak to się robi. Warto często ćwiczyć pamięć mięśniową, tak żeby po prostu stało się to tak naturalne jak wiązanie sznurówki. Książka mała i prosta ale daje bardzo dobre informacje o tym jakie węzły są najważniejsze i przede wszystkim – kiedy który się sprawdzi.
- Manewry w porcie – krok po kroku – Cudowna, manewry w porcie to często duży stres, ta książka naprawdę bardzo dobrze pokazuje co z czego wynika i jak zachowuje się łódka w różnych okolicznościach. Do tego idealne ilustracje.
- Błyskawiczna prognoza pogody – Pogoda na wodzie potrafi zaskoczyć, warto widzieć podstawowe znaki, że zaraz może się coś zmienić, lub żeby zaplanować najbliższe godziny, dzień, trasę na kilka dni. Często i tak nie do końca się uda – wszyscy wiemy jak to bywa z tymi prognozami. Książka fajnie pokazuje co obserwować i czego ewentualnie można się spodziewać. Jest też sporo terminologii meteorologicznej. Trochę ciężko zapamiętać to co tam jest napisane, bo dla każdego wariantu podogowego tabelka z danymi i zmiennymi. Ciekawe, fajne, ale myślę, że najlepiej połączyć to z codziennymi obserwacjami, bo tak to jednak ciężko “na sucho” zapamiętać co tu podają.
- Słownik 9-języczny – Sama nie wiem. To znaczy, mi się bardzo podoba, fajne obrazki, świetne przedstawienie terminów w innych językach – przejrzysta i jasna. Jestem po filologii więc zwracam na takie rzeczy uwagę 😉 Na pewno przyda się przy żeglowaniu za granicą, ale tak z drugiej strony czy ktoś w tych czasach chodziłby z taką książką pod pachą w zagranicznym porcie gdyby potrzebował coś naprawić etc? Trochę wątpię. Za to bardzo polecam jako ciekawostkę i zapoznanie się z podstawowymi terminami w domu, jeszcze przed wyjazdem 🙂
- Oprócz książek – Lazy Jack na YouTube – świetnie się ich ogląda, krótko, treściwie, prawdziwie i do tego na luzie – polecam 🙂

Leave a comment